Pracownicy gastro walczą o wyższe płace

Od niedawna znowu możemy chodzić do restauracji, barów, pubów. Gastronomia wraca do życia do tragicznym dla tej branży okresie zamrożenia z powodu pandemii. Wiele firm nie przetrwało tej próby, inne starają się teraz odrabiać poniesione straty. Ciężko oszacować, ilu kucharzy, kelnerów, barmanów i innych pracowników straciło zatrudnienie, ale z pewnością problem ten dotknął dużą grupę ludzi.

Dzisiaj na nowo gastronomia szuka osób do pracy. Problem polega na tym, że często oferuje najniższą możliwą stawkę (a czasem nawet poniżej niej, łamiąc tym samym prawo). Temat ten na gruncie toruńskim podjęła red. Małgorzata Oberlan z Nowości. W kilku toruńskich lokalach można liczyć na całkiem przyzwoite wynagrodzenie, ale są niestety również przykłady negatywne. Co bardzo istotne, red. Oberlan w niechlubnym zestawieniu wymienia nie tylko lokalne knajpy, ale również np. Pizza Hut. Rozumiem, że małe firmy są dzisiaj w niezwykle ciężkiej sytuacji finansowej, ale czy jednej z największych sieci restauracji na całym świecie (!!!) naprawdę nie stać na godne płace dla swoich pracowników?

Artykuł dostępny pod linkiem.

6 lat Razem!

To już 6️⃣ lat Razem! 🎂 Wszystkiego najlepszego z okazji „urodzin”, a przede wszystkim wygranej w wyborach i utworzenia rządu! Sam w partii jestem nieco krócej (zdecydowałem się dołączyć na przełomie 2016 i 2017), ale i tak mam MNÓSTWO wspomnień związanych z Razem. 3 starty w wyborach, intensywna praca w trakcie wszystkich kampanii, niezliczona liczba demonstracji, akcji ulicznych, wiele godzin rozdawania materiałów i rozmów z ludźmi, reprezentowanie partii w mediach, praca w zarządzie Razem Toruń, a potem w radzie krajowej, wiele nowych i wspaniałych znajomości, duża dawka nowej wiedzy… Mógłbym długo wymieniać. A na poniższych zdjęciach tylko próbka tego, co działo się przez ten czas.

Wspomnieniowa fotorelacja na FB.

Niech się święci Pierwszy Maja!

Z okazji Święta Pracy wspólnie z Jolantą Maćkiewicz i Stanisławem Kostulskim z okręgu toruńskiego Lewicy Razem rozdawaliśmy na Szerokiej w Toruniu gazetki o tematyce pracowniczej. Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, bo taka jest pełna nazwa tego obchodzonego na całym świecie od 1890 r. święta, to ważna data dla ludzi lewicy. Przypominamy tego dnia o wartości pracy, o godności pracowników o pracownic, o historii i teraźniejszości walki o prawa pracownicze.

1-majowe święto jest upamiętnieniem strajku, który miał miejsce w Chicago i był częścią kampanii na rzecz wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy. Wiele kwestii udało się od tego czasu wywalczyć. Ale 1 Maja to nie tylko czas świętowania. To również czas, kiedy zwracamy uwagę na to, że o wiele spraw nadal trzeba walczyć. Zwłaszcza, że nawet te wywalczone wcześniej prawa, jak wspomniany 8-godzinny dzień pracy, bywają obecnie podważane.

Czechy o krok od równości małżeńskiej?

Czechy zajmują szczególne miejsce w moim życiu. 🇨🇿 Czeskiej kulturze poświęciłem prace licencjacką i magisterską, wystąpienia na konferencjach, artykuły… Tym bardziej cieszy mnie wiadomość, że w parlamencie naszych południowych sąsiadów zagłosowano w pierwszym czytaniu za dalszym procedowaniem ustawy o równości małżeńskiej! 🏳️‍🌈 Do pełnego sukcesu jeszcze daleka droga i nic nie jest przesądzone, niemniej to i tak duży krok w kierunku równouprawnienia osób LGBT. Warto przy tym wspomnieć, że związki partnerskie w Republice Czeskiej są legalne… już od 15 lat!

Mimo bliskości geograficznej i kulturowej Polskę i Czechy pod względem praw osób LGBT dzieli przepaść. W Sejmie RP już kilkukrotnie składano projekty o związkach partnerskich – jeden z nich, razem z pierwszym w historii polskiego parlamentaryzmu projektem ustawy o równości małżeńskiej, nawet w tej kadencji złożyła Lewica. Nie mam złudzeń: w Polsce czeka nas jeszcze długa walka.

Krucjata Przemysława Czarnka

Minister Czarnek zapowiedział znaczącą zmianę w zakresie uczestnictwa w katechezie i lekcjach etyki. Dziś są cztery (a nie trzy, jak mówi polityk, po raz kolejny pokazując, że na edukacji nie zna się) warianty: uczeń może chodzić na katechezę, może chodzić na etykę, może nie chodzić na żaden z tych przedmiotów oraz, o czym minister „zapomniał”, może uczęszczać na oba. Szef resortu oświaty chce usunąć opcję trzecią.

Sam uważam, że katechezy w szkole zwyczajnie nie powinno być, a filozofia, ze szczególnym naciskiem na etykę, powinna być przedmiotem obowiązkowym dla wszystkich uczniów. To wizja optymalna, a poza nią dopuszczam jeszcze kilka innych wariantów, ale to już temat na osobny wpis. W każdym razie zwiększenie liczby uczniów uczęszczających na etykę mogłoby być krokiem w dobrą stronę. Niestety, ale nie potrafię o jakiekolwiek dobre intencje podejrzewać obecnego ministra. Nie mam wątpliwości, że zapowiedź Czarnka wynika wyłącznie z troski o Kościół katolicki. Konsekwentnie coraz więcej młodzieży na katechezę nie chodzi, w dodatku w ostatnim czasie w sondażach wśród młodych ludzi dominują poglądy lewicowe, co ma zresztą swoje odzwierciedlenie chociażby na różnego rodzaju protestach, zwłaszcza dotyczących prawa do przerywania ciąży.

Po pierwsze, Czarnkowi zależy, aby więcej uczniów uczestniczyło w katechezie. Drugą sprawą jest to, jak będzie wyglądała niebawem podstawa programowa oraz podręcznik do etyki, a także to, kto będzie tego przedmiotu uczył. Już dzisiaj w wielu szkołach, mimo zainteresowania uczniów, z organizacją tych zajęć jest problem. Zwyczajnie brakuje nauczycieli. Domyślam się, że Czarnek najchętniej widziałby w tym miejscu katechetów.

W tym miejscu warto również zaznaczyć, że i bez działań aktualnego ministra edukacji sytuacja nie wygląda dobrze. Przykrym przykładem jest moja Alma Mater. Otóż Uniwersytet Mikołaja Kopernika obecnie nauczycieli etyki kształci wyłącznie na kierunku nauki o rodzinie na Wydziale Teologicznym (spec. nauczanie wychowania do życia w rodzinie i etyki). Na toruńskiej filozofii nie ma specjalności nauczycielskiej (kiedyś była), nie ma również studiów podyplomowych z nauczania etyki (kiedyś były, sam zresztą chętnie bym się na takie studia wybrał). Przemysław Czarnek zapewne byłby rad, gdyby taka sytuacja była na wszystkich uczelniach.

Jasne jest dla mnie, że pisowski inkwizytor chce zahamować procesy laicyzacji. Równie oczywiste jest dla mnie to, że obrany przez niego sposób z pewnością nie przyniesie zamierzonych założeń. Wręcz przeciwnie – Czarnek ze swoją gracją słonia w składzie porcelany prędzej przyczyni się do dalszego skręcania młodzieży w lewo. Może zatem powinienem się cieszyć z takiego ministra?

Odroczyć zmiany na egzaminach

Rada Krajowa Lewicy Razem przyjęła stanowisko, którego jestem współautorem, w sprawie przeprowadzenia egzaminu ośmioklasisty w roku 2022 oraz egzaminu maturalnego w 2023. 👩‍🎓👨‍🎓

Apelujemy, aby planowane na te lata zmiany w formule egzaminów odłożyć na czas, kiedy nauka w szkołach na dobre wróci do normalnego trybu. Dziś polscy uczniowie są obiektem edukacyjnego eksperymentu z nauczaniem zdalnym. Nie dokładajmy im zatem dodatkowego eksperymentu z formułą egzaminów. Uczniowie, którzy od roku uczą się zdalnie powinni zdawać egzaminy na sprawdzonych zasadach.

Pełna treść stanowiska: https://partiarazem.pl/2021/04/odroczyc-egzaminy/

Zielone światło dla Zielonych

W ostatnim czasie pojawiło się kilka sygnałów dotyczących możliwego opuszczenia przez Partię Zieloni Koalicji Obywatelskiej. Wczoraj otwarcie za takim wariantem opowiedziała się europosłanka Sylwia Spurek. Zdaniem polityczki, udział Zielonych w Koalicji Obywatelskiej szkodzi tym pierwszym.

Osobiście uważam, że Zieloni z pewnością powinni być częściej obecni w mediach. Nie znaczy to od razu, że partia koniecznie musi opuszczać Koalicję Obywatelską, aby zyskać większą ekspozycję medialną. Być może jest to do wynegocjowania w klubie. Jeśli jednak nie ma w Platformie Obywatelskiej woli ku temu, aby traktować koalicjanta po partnersku, to opuszczenie KO wydaje się racjonalnym krokiem.

Zieloni są dzisiaj w bardzo ciekawej sytuacji, bo mają wiele możliwości i tym samym mogą stać się tzw. języczkiem u wagi. Opcje są co najmniej cztery:

  1. Pozostanie w Koalicji Obywatelskiej. Sojusz z PO przyniósł Zielonym pierwsze od powstania partii (2004 r.) zdobyte w wyborach mandaty (przypomnijmy, że wcześniej zieloną posłanką była Anna Grodzka, ale ona związała się z tą partią w trakcie kadencji). To ważny moment, ugrupowanie ma swoją reprezentację sejmową, jednocześnie nie zawsze ma okazję do podkreślania swojej tożsamości i swoich poglądów odmiennych w wielu miejscach od Platformy Obywatelskich.
  2. Wyjście z KO i założenie własnego koła poselskiego. Jeśli Zieloni chcą podkreślenia swojej podmiotowości i autonomii, to nie ma lepszej opcji od założenia własnego koła. Minusem jest to, że kilkuosobowe koło niewiele może. Zainteresowanie Zielonymi zapewne wzrosłoby po takim ruchu, ale niekoniecznie przyniosłoby większą obecność w mediach na stałe, na czym politykom tej partii powinno zależeć (i pewnie zależy).
  3. Przejście do bloku Lewicy. Z pewnością tutaj Zieloni mogliby się czuć bardziej „u siebie”, niż w konserwatywno-liberalnej KO. Lewica z pewnością przyjęłaby Zielonych z otwartymi ramionami, o czym świadczą choćby wypowiedzi marszałka Czarzastego. Już dzisiaj współpraca Zielonych z Lewicą ma miejsce. Przykładem jest choćby powołanie Parlamentarnego Zespołu ds. Renaturyzacji Odry. Przede wszystkim Lewica musiałaby jednak pokazać Zielonym, że jest w stanie potraktować ich bardziej partnersko, niż KO.
  4. Sojusz z Polską 2050. Partia Szymona Hołowni silnie akcentuje kwestie ekologiczne i w związku z tym wyrasta na potencjalnego partnera Zielonych. Współpraca między partiami niekoniecznie jeszcze musi oznaczać utworzenie wspólnego koła parlamentarnego. Ale może. Mało tego, w perspektywie czasu takie koło mogłoby się przeobrazić, po przyciągnięciu na swoją stronę jeszcze kilku posłów, w klub (min. 15 posłów). A to byłaby już duża i korzystna dla obu ugrupowań zmiana jakościowa.

Wygląda na to, że Zielonym zapaliło się zielone światło, a nawet kilka świateł. Istniejąca od 2004 roku partia właśnie teraz zyskała status gracza, który może sporo namieszać na polskiej scenie politycznej. To korzystne położenie, ale z pewnością wymaga dogłębnego przemyślenia wszystkich możliwych ruchów. Czas pokaże czy i w jaki sposób Zieloni wykorzystają swoją szansę.

Kontrola na wojewódzkich porodówkach

W lutym z Razem Toruń wysłaliśmy do Urzędu Wojewódzkiego wniosek o zlecenie kontroli na oddziałach ginekologiczno-położniczych szpitali podległych Samorządowi Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Wparcia udzieliła nam posłanka Razem Daria Gosek-Popiołek, za co serdecznie dziękujemy.

Kontrola miałaby dotyczyć standardów opieki nad pacjentkami w przypadku poronień i urodzeń martwych. Apelujemy o to, gdyż poznaliśmy szokujący raport NIK, z którego wynika, że w żadnym z 37 badanych szpitali nie zapewniono pacjentkom w takich sytuacjach prawidłowej i wystarczającej opieki.

Nie wiemy, jak jest w innych szpitalach, dlatego postanowiliśmy wnioskować do Urzędu Wojewódzkiego o przeprowadzenie podobnej kontroli. Zależy nam zdrowiu i bezpieczeństwie osób korzystających z ochrony medycznej w naszym województwie.

Wczoraj dostaliśmy odpowiedź: wniosek został przekazany konsultantom wojewódzkim w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz w dziedzinie perinatologii wraz z prośbą o uwzględnienie poruszanych w naszym piśmie kwestii w harmonogramie kontroli na 2021 rok. Mamy nadzieję, że osoby dotknięte poronieniami i urodzeniami martwymi będą miały możliwość korzystania z godnej i skutecznej opieki.

O sprawie napisały:

Tak dla konwencji, nie dla przemocy

Sejm skierował do dalszych prac projekt ustawy dot. wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej. Przeciwko odrzuceniu projektu Ordo Iuris o fantazyjnej nazwie „Tak dla rodziny, nie dla gender” głosowało 250 posłów:

– prawie cały klub PiS- 3 osoby z Koalicji Obywatelskiej (Joanna Fabisiak, Riad Haidar, Killion Munyama)

– 6 osób z PSL-Koalicji Polskiej (Marek Biernacki, Mieczysław Kasprzak, Jan Łopata, Marek Sawicki, Jacek Tomczak, Bożena Żelazowska)

– całe koło Konfederacji

– 2 osoby z koła Kukiz’15 (Paweł Kukiz, Stanisław Tyszka)

– 2 posłów niezrzeszonych (Lech Kołakowski, Łukasz Mejza)

Hańba.

Dodatkowo 10 osób wstrzymało się od głosu, jak rozumiem, nie wiedząc czy należy opowiedzieć się po stronie ofiar czy katów.

Szczegółowe wyniki głosowania:https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/agent.xsp…

W kościele wirus nie atakuje?

Brak logiki, konsekwencji i równego traktowania – tak w skrócie można opisać rządowe obostrzenia wprowadzane w związku z pandemią koronawirusa. Bo czy można ocenić fakt, iż zamknięte zostały wszelkie instytucje kultury, a kościoły niezmiennie pozostają otwarte?

Czy w świątyni ryzyko zakażeń jest mniejsze niż w teatrze? Przecież te miejsca są właściwie bardzo do siebie podobne. Można powiedzieć, że tu i tu obowiązuje podział na widownię i scenę. Ludzie na mszę schodzą się o określonej porze tak samo, jak widzowie na spektakl czy seans. A na dobrą sprawę to w teatrach, kinach, filharmoniach i operach zdecydowanie łatwiej przestrzegać limitu osób, bo aby tam wejść trzeba mieć bilet. Do kościołów (przynajmniej póki co) biletów nie ma, a w dodatku dochodzi w nich do bliskiego kontaktu wiernych z księdzem podczas komunii.

To nie jest tak, że jestem jakimś wielkim zwolennikiem zamknięcia kościołów. Uważam, że da się prowadzić msze z przestrzeganiem reżimu sanitarnego (choć w ostatnich dniach dość głośno o księżach lekceważących zagrożenie związane z pandemią). Ja przede wszystkim jestem zwolennikiem logicznego, konsekwentnego i równego traktowania poszczególnych podmiotów. Obecna sytuacja, kiedy instytucje kultury są zamknięte, a kościoły otwarte i w dodatku niezbyt kontrolowane pod względem przestrzegania obostrzeń, jest po prostu skrajnie niesprawiedliwa.

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij